Drogi pamiętniczku!
Zaczęłam cię pisać, bo moja droga siostra Hermenegilda, która obecnie pracuje jako pokojówka u Lady Żuk, przekonywała mnie w ostatnim liście, że to świetnie rozładowuje napięcie. Stresu mam aż ponad przeciętną stopę stresu u normalnego Anglika. Pracuję bowiem jako pokojówka (mam trzy siostry i wszystkie pracujemy jako pokojówki u różnych panów, czyż to nie słodkie?) u Milorda Ćwieka, który zamieszkuje piękną posiadłość Studfield*. Nazywam się Gwendolina i ja tylko tutaj sprzątam, ale wszystko co dzieje się wokół pozostawia na mnie ogromny ślad. Może zacznę od przedstawienia ci, pamiętniczku, innych mieszkańców posiadłości.
Najważniejszy z nich jest, oczywiście, Milord. Śmieszny z niego człowiek, ale jest porządnym Anglikiem. Chyba jeszcze nigdy w swoim życiu nie zapomniał o tea timie, to się ceni. Ma swoje przyzwyczajenia i niechętnie od nich odchodzi. Człowiek dość apodyktyczny, a co ciekawe bardzo przy tym śmieszny (tylko mu o tym nie mów, bo mnie jeszcze wyrzuci!).
Najbardziej zaufanym pracownikiem Milorda jest Jan, którego wszyscy bardzo szanujemy. Głównie dlatego, że potrafi wytrzymać z Milordem więcej niż pół godziny. Chodzą plotki, że on umie wszystko!
Lis jest naszym ogrodnikiem. Bardzo go lubię, ale jemu tez o tym nie mów, pamiętniczku, bo to krępująca sprawa natury kobiecej! Ma takie piękne falujące na wietrze włosy i to łagodne spojrzenie. Eleonora, moja siostra, która pracuje u Margrabiego twierdzi, że jego wzrok jest mętny, ale na pewno jest po prostu zazdrosna, bo ich ogrodnik to stary dziad, o!
Ponoć mamy tu jeszcze stajennego, co nawet by się zgadzało, bo konie są zawsze czyste, a boksy utrzymane w porządku. Nawet jedzenie, które zanoszę do stajni w czasie obiadu znika. Ale jeszcze nigdy nie widziałam tego stajennego. To trochę tajemnicze. Eleonora podejrzewa, że może to Milord osobiście zajmuje się końmi, że to może takie jego ukryte hobby. Ja w to nie wierzę. Milord hoduje psy gończe (konkretniej mówiąc psa i wcale taki gończy to on nie jest), a gdyby miał się czymś jeszcze zająć to pewno trzymałby w domu jeże (ma już parę jeży, ale mieszkają w ogrodzie).
W Studfield często pojawia się jeszcze Margrabia Wkręt i Wójt Przybijmnieto. Wójt jest z pochodzenia Amerykaninem w co trudno uwierzyć znając tylko jego nazwisko. Kiedy się go jednak pozna wydaje się dużo bardziej amerykański. Zawsze dużo się śmieje, a po każdym jego wyjściu Milord każe go więcej nie wpuszczać. Margrabia to człowiek odrobinę mniej rozgadany od Wójta. Prawdziwy Anglik. Podobnie jak Milord lubi herbatę z dwoma łyżeczkami cukru. Margrabia i Wójt przychodzą co tydzień grać z Milordem w karty. Równie regularnie go ogrywają i zabierają nam część majątku, która w cudowny sposób wraca do nas następnego dnia. Plotka głosi, że to Jan w nocy idzie ją odzyskać.
Wybacz pamiętniczku, ale muszę już biec. Zbliża się piąta, więc trzeba nakryć stół na werandzie żeby Jan miał na czym rozłożyć herbatę.
*Marian chrząka po skończonym odczytaniu wpisu* Cóż, moi drodzy, Gwendolina może jeszcze do nas napisze.
*Stud (ang. ćwiek)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz